user_mobilelogo

img 1894 m 200x13311 czerwca br. o godzinie 18:00 odbędzie się XIII Uroczystość Odsłonięcia Gwiazd w Ogólnopolskiej Alei Zasłużonych Ludzi Morza im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Rewie. Polskie Towarzystwo Nautologiczne w tym roku złożyło wniosek o nadanie tytułu Zasłużony Człowiek Morza wyjątkowej osobie kpt. ż.w. Zygmunta Dejczakowskiego. Kapituła zaakceptowała wniosek, potwierdzając, że kpt. ż.w. Dejczakowski "swoim życiem, postawą oraz pracą przysporzył sławy polskiemu morzu i przyniósł chwałę ojczyźnie". Zapraszamy do uczestnictwa w uroczystości i zachęcamy do zapoznania się z biografią kpt. ż.w. Zygmunta Dejczakowskiego.

slideshow bottom

Biografia kpt. ż.w. Zygmunta A. Deyczakowskiego

autorstwa prof. Daniela Dudy

Zygmunt A. Deyczakowski [1905 – 1979] urodził się 30 maja 1905 roku w Ottynji powiat Tlumacz województwo stanisławowskie. Ojciec Zygmunta pracował przy budowie iutrzymaniu dróg. Do Gimnazjum aż do V klasy włącznie uczęszcza w Kołomyi. W roku 1920 ochotniczo wstępuje do 214 pułku ułanów, z którym bierze udział w działaniach wojennych na froncie południowym i na Litwie. Po zakończeniu ochotniczej służby wraca do Tłumacza, gdzie nadal pobiera naukę w tamtejszym gimnazjum i uzyskuje maturę w 1923 roku. Wstępuje do Akademii Górniczej w Krakowie, gdzie studiuje do 1927 roku uzyskując tak zwany „pół dyplom”. W roku 1927 wstępuje na Wydział Nawigacyjny Szkoły Morskiej w Tczewie. Podczas pobytu w Szkole Morskiej odbywa praktykę na żaglowym statku szkolnym pod dowództwem kpt. ż. w. Konstantego Maciejewicza i na statku handlowym s.s. „Robur II" w charakterze młodszego marynarza, powtórnie wraca na s.v „Lwów” na trzecim roku na dalszą praktykę. W roku 1929 kończy Wydział Nawigacyjny Szkoły Morskiej w Tczewie z wyróżnieniem i nagrodą rzeczową w postaci złotego zegarka.
Przebieg służby: 1927 – 1928 „Robur II” , 1928 – 1929 „Lwów” [praktykant, 1929 – 1930] „Formose” i „Ceylon” (bandera francuska – uczeń , eleve officier – Armator Towarzystwo Okrętowe Chargeur Reunis) 1930 – 1932 „Pułaski” – piąty, trzeci i drugi oficer pokładowy, 1932 – 1934 „Polonia” – drugi oficer, 1934 – 1935 „Kościuszko” – starszy oficer ,1935 – 1936 „Piłsudski”- starszy oficer 1936 – 1938 „Poznań” - kapitan statku, 1938 „Katowice” - kapitan statku, 1938 – 1939 „Poznań” - kapitan statku, 1939 – 1940 „Chrobry” - kapitan statku, 1940 – 1946 „Batory” - kapitan statku od dnia 25 czerwca 1940 roku (z przerwami urlopowymi i krótkim zastępstwie na „Sobieski”) do 4.I.1946 roku.
Kpt. ż. w. Zygmunt Deyczakowski jako kapitana statku „Poznań” z chwilą wybuchu II wojny światowej znalazł się w niezmiernie trudnj sytuacji, bowiem statek którym dowodził znajdował się wówczas w najbardziej na północ położonym nad Bałtykiem szwedzkim porcie – Lulea. Mimo pełnej blokady Bałtyku przez flotę niemiecką i lotnictwo potrafił wyprowadzić statek z Bałtyku, co było niezwykłym wyczynem, a stało się to za przyczyną jego wspaniałej postawy jako dowódcy statku, dobrego wyszkolenia, patriotyzmu, wielkiej odwagi i poświęcenia jego i całej załogi, bohaterstwa i chęci walki z niemieckim najeźdźcą.
S.s. „Poznań” był ostatnim statkiem sojuszniczym, jaki w czasie wojny opuścił Bałtyk. Cumując 20 listopada 1939 roku w angielskim Sunderland rozpoczął wyładunek 650 standardów [uzyskanych do przewozu w Goteborgu!] kopalniaków, wyokrętował 15 pasażerów zaokrętowanych w Goteborgu i 3 zaokrętowanych w Bergen. Dodać wypada, że statek nie posiadał ani jednej kabiny pasażerskiej, a marynarze, starsi marynarze, trymerzy i palacze mieszkali na rufie w dwóch kubrykach, bosman mieszkał samodzielnie w mikroskopijnej kabinie na śródokręciu, statek nie posiadał innych pomieszczeń, w których mogli by być przewiezieni pasażerowie. Dodać należy, że statek był przygotowany i eksploatowany w systemie do pełnienia wachty dwuzmianowej. Za wyprowadzenie s.s. „Poznań” z Bałtyku kpt. ż. w Zygmunt Deyczakowski został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, a wraz z nim 7 członków załogi również zostało udekorowanych Krzyżami różnych stopni.

Deyczakowski1Na statek m.s „Batory” podczas postoju w Port Saidzie zaokrętowały w dniu 18/19 stycznia 1944 r. oddziały 3 dywizji Strzelców Karpackich i 216 Kobieca Kompania Transportowa PWSK słynne „Pestki” z przeznaczeniem do włoskiego Tarentu. Załogę statku i wyruszające na włoski front oddziały 2 Korpusu w dniu 19 stycznia pożegnał przybyły na pokład transportowca m.s „Batory” dowódca Polskiej Armii na wschodzie. Przypuszcza się ,że wyżej zamieszczona fotografia przedstawiająca generała dywizji Władysława Andersa i kpt. ż. w. Zygmunta Deyczakowskiego pochodzi z tamtego okresu.

Zygmunt Deyczakowski wyokrętował z „Poznania” dnia 25 listopada 1939 roku i natychmiast [niektórzy źródła podają z dniem 23 listopada 1939 r.] objął dowództwo m.s „Chrobry” najnowocześniejszego polskiego statku pasażerskiego już wówczas będącego w brytyjskim czarterze w charakterze transportowca wojska w gestii Ministry of Shipping (MoS). Stanowisko to przejął po udającym się na krótki urlop kpt. ż. w. Edwardzie Pacewiczu i nim dowodzić będzie do dnia 14/15 maja 1940 r., to jest do momentu zatopienia jednostki przez niemieckie lotnictwo na wodach norweskich.

Po objęciu dowództwa i przebudowie statku na transportowiec następuje adaptacja pomieszczeń pasażerskich i ładowni okrętowych do przewozu wojska, przygotowanie zbrojowni w IV ładowni. M. s „Chrobry” pod dowództwem Zygmunta Deyczakowskiego wykonuje dwie podróże do kanadyjskiego portu Halifax przywożąc do Wielkiej Brytanii żołnierzy i zaopatrzenie. W grudniu 1939 roku polskie statki pasażerskie m. s „Chrobry” i „Batory” zostały skierowane do kanadyjskiego portu Halifax’u celem wzięcia udziału w przetransportowaniu Pierwszej Kanadyjskiej Dywizji z Halifax’u do Liverpool w Wielkiej Brytanii. Było to wielkie przedsięwzięcie, w którym oprócz jednostek polskich wzięły udział transportowce brytyjskie, a osłonę konwoju stanowiło kilka jednostek marynarki wojennej z pancernikiem brytyjskim HMS „Ravange” na czele. Statek „Chrobry” w dniu 23 grudnia załadował prowiant dla 1300 osób na okres 21 dni, wyposażenie i ekwipunek oraz batalion żołnierzy z Zachodniej Nowej Szkocji, opuścił Halifax w towarzystwie wspomnianego pancernika kierując się do Glasgow, gdzie przybył 30 grudnia 1939 roku. W miesiącach styczeń – luty 1940 roku „Chrobry” wykonał następny rejs do Halifax’u, gdzie zaokrętował kolejną partię wojska z przeznaczeniem do Wielkiej Brytanii, a portem, w którym wyokrętował przewożone oddziały kanadyjskiego wojska, był Glasgow.
Kpt. ż. w. Zygmunt Deyczakowski mimo wielu trudności nie zapomniał o pięknym polskim zwyczaju i dla przyjętego wojska i załogi przygotował wieczerzę wigilijną, pierwszą od chwili opuszczenia kraju, na której życzyli sobie by kolejna była w wyzwolonej Polsce przy rodzinnych stołach.
W kampanii norweskiej „Chrobry” podlegając wówczas pod Dowództwo Home Fleet wykonał dwie podróże: w pierwszej przewiózł brytyjskich żołnierzy, których wyokrętowano w dniu 17 kwietnia 1940 roku w Namsos, a dnia 18 kwietnia wyładowano 130 ton zaopatrzenia, a wykonała wyłącznie załoga statku, marynarze pracowali wówczas bez przerwy 28 godzin, a działo się to przy ciągłych nalotach niemieckiego lotnictwa.
Po tej dobrze spełnionej operacji zwanej „Maurice”, „Chrobry” w asyście brytyjskich okrętów wojennych powrócił do Wielkiej Brytanii.
W kolejnym drugim rejsie, w szkockim porcie Leith 3 - 6 maja 1940r. „Chrobry” pobiera bunkier, wodę, zaopatrzenie, ładuje sprzęt wojskowy, amunicję z przeznaczeniem dla oddziałów wojskowych walczących w Norwegii i wyrusza 7 maja 1940 roku z oddziałami angielskiej piechoty [1454 osób] i lotnictwa oraz nowego głównodowodzącego alianckimi ekspedycyjnymi siłami lądowymi Marszałka Polnego Claude Auchinleck‘ a, wraz w jego sztabem. Dnia 11 maja cumują w porcie Harstad w północnej Norwegii bezpiecznie wyokrętowano cały wojskowy personel. Trzy dni po przyjściu do Harstad „Chrobry” zaokrętował 1 batalion Gwardii Irlandzkiej, sztab 24 brygady Gwardii i inne mniejsze jednostki z przeznaczeniem do Bodo, załadowano czołgi, amunicję i różny wojskowy sprzęt oraz wyposażenie. Załadunek w Harstad w dniu 14 kwietnia 1940 roku odbywał się już w trakcie nalotów i bombardowań niemieckiego lotnictwa. Podczas drugiego nalotu „Chrobry” opuszcza Harstad kierując się do Bodo. Jeszcze tego samego dnia o godzinie 23.40 silne detonacje wstrząsają statkiem, a seria zapalających bomb trafia w statek w środkową jego część. Zygmunt Deyczakowski podejmuje decyzję ratowania statku, a pierwszemu oficerowi poleca ratować przewożone oddziały wojskowe, załogę hotelową i wolną od służby załogę maszynową. Pożar ogarnia śródokręcie. Pierwsi, którzy dostają się do szalup i tratew to ranni żołnierze. Jerzy Pertek, podaje: "(….) godną podziwu energią i zdecydowaniem kierował akcją zwalczania szalejącego na statku pożaru, a potem ratowaniem wiezionych żołnierzy i załogi". Statku nie udało się uratować.
Trwająca wojna zatacza coraz szersze kręgi. Prawie z marszu po okropnych przejściach na „Chrobry” 25 czerwca 1940 roku Zygmunt Deyczakowski obejmuje w Plymouth dowodzenie statkiem „Batory”, jeszcze w tym samym dniu wypływa do Greenock, po fumigacji, drobnych pracach remontowych po norweskich przejściach, ma miejsce okrętowanie, 745 pasażerów i załadunek złota [2950 skrzyń] i walorów Bank of England oraz skrzyń ze skarbcami wawelskimi [34 skrzynie arrasów wawelskich i dwa kufry zawierające różne precjoza] i w silnej eskorcie następuje pospieszne wyjście w kierunku Kanady – Halifaxu. Tam następuje szybki wyładunek pasażerów, skarbca oraz załadunek wojska w liczbie 1215 osób, mąki i drobnicy.
Statek wraca do Greenock, gdzie po wyładunku, okrętuje żołnierzy do zasilenia garnizonu singapurskiego i 480 dzieci oraz 50 osób liczącego personelu opiekuńczego z przeznaczeniem do Australii. Ten cenny „ładunek” jak go w krótce ocenią „klejnot koronny” bezpiecznie został przewieziony do Australii, rejs nabrał niezwykle szerokiego rozgłosu, rozsławił banderę Rzeczypospolitej, statek i załogę z kapitanem Zygmuntem Deyczakowskim na czele. Wśród dziesiątek dowodów uznania było przesłanie z datą 16 grudnia 1940 roku Zygmuntowi Deyczakowskiemu przez brytyjskiego ministra of Shipping - Ronalda Crossa.
Łącznie statek„ Batory” pod dowództwem Zygmunta Deyczakowskiego wykonał 11 podróży z żołnierzami II Polskiego Korpusu generała Władysława Andersa na trasie Egipt – włoski port Tarent. Zygmunt Deyczakowski do końca wojny był kapitanem statku m.s „Batory”, po zejściu ze statku postanowił udać się do Stanów Zjednoczonych gdzie przebywała jego żona Izabela z Wojcińskich wraz z maleńkim synem Leszkiem. W Stanach Zjednoczonych podejmował różne kroki celem stworzenia nowego życia na emigracji, przez krótki okres czasu zatrudnił się na zbiornikowcu, w końcu postanowił pracować w branży do której był przygotowywany na studiach w Akademii Górniczej w Krakowie. Specjalizuje się w przemyśle drzewnym, podjął próbę pracy w rybactwie, kolejno zajął się betonem, stał się specjalistą od konstrukcji betonowych, w końcu rzeczoznawcą. W roku 1964 osiedlił się w St. Croix, U. S Virgin Islands i podjął pracę jako główny inspektor (civil and structural) przy budowie zakładów aluminium (Alumina Plant) dla firmy Harvey Aluminum później dla firmy Martin Marietta i kolejno w tej samej funkcji przy budowie zakładów aluminium (Reduction Plant) w miejscowości Karmoy w Norwegii. Po zakończeniu budowy wraca do St. Croix i dalej pracuje w tej samej firmie do chwili przejścia w 1974 roku na emeryturę.
Kapitan Żeglugi Wielkiej Zygmunt Deyczakowski był absolwentem tczewskiej Szkoły Morskiej doskonale przygotowanym do pełnienia służby oficera i kapitana statku handlowego, którego sylwetkę kształtowali nie tylko słynny Konstanty Maciejewicz, ale wielu wspaniałych wykładowców jakich posiadała ta kuźnia pierwszych kadr morskich Rzeczypospolitej. Pierwsze pływanie w spartańskich warunkach, na dwie zmiany, w prymitywnych warunkach zakwaterowania, a na żaglowym statku szkolnym „Lwów” to ciągłe ćwiczenia i praca pod czujnym okiem nie tylko kapitana – kapitanów, ale oficerów wachtowych, instruktorów i wspaniałych bosmanów żaglowca, służba na prymitywnym statku „Robur II”, a potem zatrudnienie w francuskiej Kompanii Żeglugowej –„Compagnie Chargeurs Reunis” , pod okiem wymagających kapitanów wpłynęło na jego morskie wychowanie i w przyszłości podejście do zawodu. Cieszył się uznaniem armatorów krajowych, a w trudnych latach wojny jego kwalifikacje potrafili ocenić nie tylko polscy armatorzy, ale i Polska Komisja Transportowa czy też Brytyjska Admiralicja.

Deyczakowski3 
Władysław Raczkiewicz, prezydent RP na emigracji, w dniu 21 czerwca 1941 roku w Glasgow na pokładzie m.s. Batory, dekoruje Krzyżem Walecznych za akcję na m.s. Chrobry. Od lewej stoją: kapitan Zygmunt Deyczakowski, I oficer Zygmunt Kuske, lekarz okrętowy Bazyli Abramowicz i K.O. Borchardt - I oficer pokładowy.

Posiadał wszystkie warunki i cechy, które spełniać musiał kapitan – dowódca transportowca wojennego służąc według zasad Admiralicji Brytyjskiej. Bliskie były mu wszelkie problemy załóg, które pozostawały bez należytej opieki i podstawowego zaopatrzenie i wyekwipowania, latami pracujące w warunkach wojennych, ale także o nieokreślonym czasie pracy. On sam w okresie desantowania wojska i zabierania rannych nie schodzi z mostka przez trzy doby, troszczy się o bezpieczeństwo desantowanych żołnierzy, pasażerów i załogi, obronę statku, która na równi z nim pracuje bez przerwy. Pozostają w ciągłym pogotowiu bez należytego dodatkowego wynagrodzenia, zabezpieczenia na przyszłość, utraty zdrowia czy inwalidztwa. Załogi na statkach pod biało - czerwoną banderą pracowały i walczyły z wrogiem i na podstawie jego prawa, a odpowiadali za przewinienia na podstawie prawa niemieckiego.
Zygmunt Deyczakowski przebywał na co dzień z załogą, rozmawiał z marynarzami, starał się ich wysłuchać, pocieszyć, zachowywał na statku ten specyficzny polski klimat, polskie zwyczaje i wszelkie święta, z okazji których, składał załodze życzenia. Nie zapominał nigdy, że jest komendantem – kapitanem statku, który razem z aliantami wypełnia wojenną służbę na morzu. Podczas wojny Zygmunt Deyczakowski został wyróżniony:

  • Distinquished Service Cross
  • Order of British Empire, 4th class [O.B.E.]
  • Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, „za służbę w obliczu nieprzyjaciela”,
  • Za dowodzenie m.s „Batory” podczas operacji inwazyjnej Afryce Północnej został odznaczony brytyjskim krzyżem Distinquished Service Cross,
  • Za dowodzenie m. s “ Batory” w trakcie inwazji na Sycylię otrzymał „Mention in Despatches” – jest to wielkie wyróżnienie polegające na wymienieniu zasługi w komunikacie wojennym,
  • Medalem Morskim Polskiej Marynarki Handlowej z trzema okuciami [ nr.leg.107].

 

Deyczakowski2 
 Zawiadomienie o śmierci kpt. ż.w. Zygmunta Dejczakowskiego